sobota, 1 listopada 2014

Dziś rano trochę bolał mnie brzuch. To pewnie po wczorajszym helołinowym obżarstwie - zebraliśmy masę słodyczy. Ja byłam przebrana za zombie księżniczkę, moja przyjaciółka Iwona za wampira, a nasz kolega Damian za hot doga. Pożyczył kostium od swojej kuzynki która reklamuje bar z hot dogami. Uważam, że to głupie, bo strój na Halloween powinien być straszny, a kto mógłby się wystraszyć uśmiechniętej parówki? Jeszcze głupszy strój miała nasza koleżanka z klasy, Zośka. która przebrała się za czarownicę. Latała na mopie i upierała się że to miotła, tylko po tuningu. Jestem trochę zła na swoją przyjaciółkę Darię. Nie poszła z nami straszyć, bo się bała że pójdzie za to do piekła.
Dzisiaj byłam na cmentarzu z okazji Wszystkich Świętych i spotkałam swoich znajomych ze szkoły i rozmawialiśmy sobie o życiu i śmierci.
   - Wolelibyście iść do nieba, czy do piekła? - spytałam.
   - Ja nie wiem - powiedziała Iwona - W niebie pewnie nie można czytać Harrego Pottera i oglądać Monster High.
Damian zaczął się z niej śmiać
  - I tak cię tam nie wpuszczą grzesznico!
  A Daria powiedziała, że ona bardzo by chciała do nieba, ale bez nas będzie jej tam smutno. Potem jeszcze zastanawialiśmy się, jak chcielibyśmy umrzeć i ja stwierdziłam, że najlepiej jest umrzeć ze śmiechu, chociaż to może być trudne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz